Największa obelga świata – feministka

feministka

Kilka lat temu byłam zaangażowana w organizację trzech Podlaskich Kongresów Kobiet. Pamiętam, jedno z pierwszych spotkań. Ja – entuzjastka, zachwycona tym, że biorę udział w czymś ważnym – powiedziałam coś w tym stylu: „przecież jesteśmy feministkami” albo „my jako feministki”. Wybacz nie pamiętam dokładnie, ale za to dokładnie pamiętam reakcję obecnych kobiet; odpowiedź jednej z nich: „My nie jesteśmy feministkami”.

Kilka dni temu poszłam na próbę – naukę układu tanecznego do wydarzenia Nazywam się Miliard (One billion rising). Jedna z obecnych zaczęła mówić o idei wydarzenia: „To dotyczy nas, kobiet. Wszystkich kobiet i wcale nie jest to wydarzenie feministyczne”. Gdy ktoś zaprotestował, kolejna część wypowiedzi była w stylu: „Lepiej nie używać słowa feminizm, bo wtedy zraża się ludzi; bez etykiety >>feminizm<< przyjdzie więcej ludzi”.

Czyżby hipokryzja?

W pierwszym momencie takie wypowiedzi mnie dziwią. Jak można mówić o wydarzeniach kobiecych, wspierających kobiety do głośnego mówienia o tym, co dla nas ważne, że nie są wydarzeniami feministycznymi? Jak kobiety, którym zależy na losie innych kobiet, na sprawiedliwości społecznej, że nie są feministkami? Pierwsza powierzchowna odpowiedź mogłaby brzmieć: hipokryzja. Jednak odnoszę wrażenie, że, że tu chodzi o coś więcej, o coś głębszego. To nie kwestia pojedynczego wyboru, ale atmosfera społeczna, która sprawia, że największa obelga świata brzmi: „feministka”.

Czytaj dalej Największa obelga świata – feministka

“Obiecywałam niebo, ale to nieprawda”

obiecywałam niebo

W gruncie rzeczy nie jestem miłośniczką walentynek, ale też nie jestem ich przeciwniczką. W tym roku czuję się wyjątkowo pozytywnie nastawiona do tego święta. Może dlatego, że zdecydowałam się zatańczyć w akcji “Nazywam się Miliard” (o wrażeniach opowiem za jakiś czas). A może dlatego, że kupiłam swojej wewnętrznej pisarce drobny prezent – breloczek do kluczy. W każdym razie czuję, że robię coś fajnego i ważnego dla siebie.

Czytaj dalej “Obiecywałam niebo, ale to nieprawda”

W stronę miłości moje serce moje myśli moje oczy

Długo się zastanawiałam, o czym dziś napisać na blogu. Czy wspominać o ostatnich wydarzeniach z Gdańska; o tym, co obserwuję w Internecie. Wydarzyło się coś strasznego i mam wrażenie, że cały czas to się dzieje.


Na wielu warsztatach z samorozwoju, w których brałam udział, padało zawsze takie stwierdzenie: „Świata nie zmienisz, ale zawsze możesz zmienić siebie. Jakakolwiek zmiana zaczyna się od Ciebie”. Więc nie będę zbawiać świata. Chcę się „tylko” się podzielić z Wami tekstem piosenki Starego Dobrego Małżeństwa, który od ponad tygodnia wraca do mnie. Uważam, że jest tak samo aktualny jak wtedy, gdy usłyszałam go po raz pierwszy.
Poniżej nagrania wideo, cytuję tekst.

Czytaj dalej W stronę miłości moje serce moje myśli moje oczy