“Obiecywałam niebo, ale to nieprawda”

obiecywałam niebo

W gruncie rzeczy nie jestem miłośniczką walentynek, ale też nie jestem ich przeciwniczką. W tym roku czuję się wyjątkowo pozytywnie nastawiona do tego święta. Może dlatego, że zdecydowałam się zatańczyć w akcji “Nazywam się Miliard” (o wrażeniach opowiem za jakiś czas). A może dlatego, że kupiłam swojej wewnętrznej pisarce drobny prezent – breloczek do kluczy. W każdym razie czuję, że robię coś fajnego i ważnego dla siebie.

Czytaj dalej “Obiecywałam niebo, ale to nieprawda”

Egzamin z życia, egzamin z codzienności

No tak. Egzamin. Siedzieli i patrzyli, jak próbuję sobie palce wyłamać. Taka zwykła czynność, a ich interesowała. Dziwne. Ale co ja mogę wiedzieć. Oni wszystko wiedzą. Profesor X, ten w okularach, niekoniecznie dyskretnie zerkał na zegarek. Profesor Y dusiła się ze śmiechu. A ja te palce wyłamywałam. Aż w końcu powiedzieli: „Już ktoś to zrobił przed panią. Pani wyważa otwartą bramę”. Czytaj dalej Egzamin z życia, egzamin z codzienności

W stronę miłości moje serce moje myśli moje oczy

Długo się zastanawiałam, o czym dziś napisać na blogu. Czy wspominać o ostatnich wydarzeniach z Gdańska; o tym, co obserwuję w Internecie. Wydarzyło się coś strasznego i mam wrażenie, że cały czas to się dzieje.


Na wielu warsztatach z samorozwoju, w których brałam udział, padało zawsze takie stwierdzenie: „Świata nie zmienisz, ale zawsze możesz zmienić siebie. Jakakolwiek zmiana zaczyna się od Ciebie”. Więc nie będę zbawiać świata. Chcę się „tylko” się podzielić z Wami tekstem piosenki Starego Dobrego Małżeństwa, który od ponad tygodnia wraca do mnie. Uważam, że jest tak samo aktualny jak wtedy, gdy usłyszałam go po raz pierwszy.
Poniżej nagrania wideo, cytuję tekst.

Czytaj dalej W stronę miłości moje serce moje myśli moje oczy

Premiera w śniegu i deszczu (“Raj na kredyt”)

Co to był za dzień. Padał śnieg, a potem deszcz. I w końcu grad. W między czasie świeciło słońce, ale tylko po to, by zapowiedzieć wichurę. Kwiecień uznał, że w tym jednym dniu zmieści wszystkie pory roku. Oryginalne tło niezwykłego dnia, jakim była dla mnie premiera „Raju na kredyt”.

Co czułam? Trudno mi to w tej chwili nazwać. To była niezwykła mieszanka ekscytacji, zadumy, radości, ulgi. Co pamiętam ze spotkania? Uwierz mi, że niewiele. Dlatego tym bardziej się cieszę, że dzięki Kasi Znanej mogę wrócić do tego dnia.

Lekka mgła niepewności otula kształty i dotyka uczuć. Spierzchnięte wargi niecierpliwie czekają na pieszczotę słów do wypowiedzenia. Smukłe palce gładzą niewidoczną klawiaturę. Nieznacznie pochyla głowę. Niemy znak zgody. Niemy znak zamyślenia.

Krystyna Bezubik, „Raju na kredyt” (fragment)

Czytaj dalej Premiera w śniegu i deszczu (“Raj na kredyt”)