Egzamin z życia, egzamin z codzienności

No tak. Egzamin. Siedzieli i patrzyli, jak próbuję sobie palce wyłamać. Taka zwykła czynność, a ich interesowała. Dziwne. Ale co ja mogę wiedzieć. Oni wszystko wiedzą. Profesor X, ten w okularach, niekoniecznie dyskretnie zerkał na zegarek. Profesor Y dusiła się ze śmiechu. A ja te palce wyłamywałam. Aż w końcu powiedzieli: „Już ktoś to zrobił przed panią. Pani wyważa otwartą bramę”. Czytaj dalej Egzamin z życia, egzamin z codzienności

Inspiracja twórcza – weź za nią odpowiedzialność

inspiracja twórcza

Twórczość jednej kobiety może zainspirować drugą kobietę. Jedno dzieło może stać się początkiem wielu dzieł. Żyjemy w świecie przenikania się marzeń, idei i myśli – tak przynajmniej to czuję. Nie ma wokół pustki, chyba że sami tę pustkę sobie stworzymy. O ile jest to w ogóle możliwe. Skąd takie poczucie?

Inspiracja twórcza

Z Camille Claudel spotkałam się dzięki piosence Agnieszki Chrzanowskiej. Czytaj dalej Inspiracja twórcza – weź za nią odpowiedzialność

Trudna miłość “ubrana w słowa”

Krystyna Bezubik, Trudna miłość ubrana w słowa

Każdą historię można napisać na nowo. Wystarczy przewinąć do początku. Nacisnąć „delete” – i gotowe. Każde zdanie można zmienić. Każde słowo zastąpić innym. Z życiem bywa gorzej. To, co raz przeżyte, pozostaje zapisane na zawsze, choć bywa różnie opowiadane. Choć pamięć łaskawie bywa wybiórcza i ulotna. Chce pani, bym opowiedziała swoją historię? Dobrze. Zrobię to. Czemu nie? Ale to będzie wersja na dzisiaj. Czytaj dalej Trudna miłość “ubrana w słowa”

Diabeł w kieliszku

To była ważna kolacja, bo służbowa. Wiele od niej zależało. Nawet więcej niż chciała. Może dlatego jej diabeł stróż był tak blisko, że prawie mogła go zobaczyć. Pływał kraulem w kieliszku wina w tę i z powrotem. Udawała, że nie słyszy cichego plusku i nawet wcześniej czy później planowała podnieś kieliszek do ust. Ale coś ją powstrzmały.diabełymywało. Może jednak widziała, jak diablątko rozkosznie się tapla, jak siada na brzegu kieliszka i otrząsa się jak pies, a kropelki wina lekko plamią obrus. Uśmiechała się, jakby próbowała zakryć zakłopotanie.

Bo przecież nie wypada, aby diabeł tak bezczelnie otrząsał się z wina i brudził obrus.

W domu mógł sobie jeszcze na to pozwolić, ale nie tutaj, nie w tej drogiej restauracji, nie na tym tak ważnym spotkaniu. Ach ten diabeł, na zbyt wiele sobie pozwalał i to nie pierwszy raz. I nie dość, że się otrząsał, do tego jeszcze swoją aureolę wyżymał jak starą szmatę i to prosto na obrus. Absurd totalny. Najchętniej by go złapała za te mokre kłaki i dyskretnie schowała do torebki, gdzie było jego miejsce. Ale przecież ona go nie zauważyła. A kolacja toczyła się powoli i spokojnie. A diabeł szalał. Już prezesowi zaglądał do talerza, już ważnym gościom szperał w kieszeniach. A ona po prostu się uśmiechała. Bo co miała robić? Przecież diabły nie istnieją, szczególnie tak dziwne i niepełne jak ten jej. Ale to przez niego się jąkała, była zmieszana i nie miała odwagi na decydujący ruch. Nawet jeśli się do tego nie przyznawała. Nawet jeśli rzeczywiście nie widziała diabła w swoim kieliszku. A wino nie było smaczne.

(Opowiadanie pochodzi z tomiku “Podróż”)

Jak odnaleźć siebie “tu i teraz”?

Jak odnaleźć siebie

Jest sierpień. Bociany zbierają się do lotu – spakowały już ostatnie walizki. A może to ja się zbieram? Spakowałam się. Zatrzasnęłam za sobą drzwi. Zbiegłam po schodach. A może to ona? W mojej sukience. Z moją walizką. Złapała taksówkę. Odjechała.

– Czy wie pani, gdzie można kupić bilet parkingowy? – Chłopak w czarnym T-shircie podszedł do niej, gdy zamykała drzwi samochodu.
– Tutaj? – Bezradnie się rozejrzała wokół siebie. – Nie wiem. W kiosku. W sklepie… Ale nie tutaj…
– Nie ma tu parkomatów?
Pomachała głową. Czytaj dalej Jak odnaleźć siebie “tu i teraz”?