Pochwała snobizmu – bo snobizm wcale nie jest zły

Jeżeli czytając tytuł, zauważyłaś, że jest on parafrazą dzieła Erazma z Rotterdamu „Pochwała głupoty”, jesteś snobką. Powiem więcej, nawet jeśli tylko rozumiesz znaczenie słowa „parafraza” lub po prostu wiesz, kim był Erazm z Rotterdamu, też jesteś snobką.

Możesz teraz zapytać, o co chodzi. Co wiedza i oczytanie mają wspólnego ze snobizmem? Otóż mają.

Snobizm dzisiaj, czyli tak naprawdę co?

Gdy piszę o snobizmie i snobie, wcale nie mam na myśli „bezkrytycznego naśladowania sposobu bycia, gustów lub poglądów ludzi, którzy Ci imponują” – taka jest słownikowa definicja snobizmu. Nawet nie mam na myśli jakiegoś poczucia wyższości, kreowania siebie na kogoś lepszego – bo tak rozumiem snobizm. Myślę raczej o dumie z tego, że jestem tym, kim jestem. Dumy z tego, że wyróżniam się z tłumu, że sięgam po coś więcej.

Dla mnie snobizm to:

1. Czytanie książek

Kiedyś znajomy zarzucił mi, że wartościuję ludzi na podstawie tego, czy czytają książki czy też nie. Wtedy (kilka, a może już kilkanaście lat temu) zrobiło mi się głupio. Bo przecież ja taka nie jestem, nie kategoryzuję ludzi na lepszych lub gorszych. Dzisiaj już by mi nie było głupio.

Tak się składa, że od dziecka czytam książki. Moje życie prywatne i zawodowe jest związane z literaturą. I tak – cenię ludzi, którzy również czytają książki. Nie widzę powodu, by się tego wstydzić. Obserwując wyniki badań stanu czytelnictwa, stwierdzam, że czytanie książek jest czymś naprawdę wyjątkowym i my – mole książkowi – możemy być z tego dumni. Komuś to przeszkadza? Czuje się przez to gorszy? To jego problem.

2. Pewne obycie kulturalno-intelektualne

Z domu można wyjść do sklepu, do pracy, na ulicę. Można też wyjść do kina, teatru, muzeum. Można pójść na wystawę lub spotkanie z ciekawymi ludźmi. Można się napełnić energią, jadąc do lasu.

Nie chodzi mi o to, że muszę na siłę wychodzić na przedstawienia, które mnie nudzą. Nie muszę koniecznie stać się wielbicielką wystaw w muzeum. Nie muszę wiedzieć o wszystkim i znać się na każdym stylu malarstwa. Myślę o tym, by wybierać z tego, co oferuje świat, rzeczy dla mnie rzeczywiście wartościowe. Wybierać to, co mnie autentycznie wzbogaca i sprawia, że patrzę na świat głębiej, dostrzegam więcej.

A jeśli to, co wybieram, jest dla innych nudne? Ważne, że jest ciekawe dla mnie.

3. Sięganie po rzeczy wyjątkowe

Pod tym punktem mogłabym też napisać: „Nie zadowalanie się byle czym”. Rzeczy wyjątkowe to takie, które sprawiają, że my czujemy się wyjątkowe. Tak – może to być coś elitarnego, mało znanego. Może to być również wyjątkowy zapach perfum, kubek, który sprawia nam radość czy płyta z muzyką dla nas szczególnie ważną. Inni tego nie rozumieją? Nie podzielają naszego zachwytu? Nie muszą.

Mogłabym do tej listy dopisać kolejne punkty. Jednak te trzy są w tej chwili dla mnie najważniejsze.

A co Ty byś umieściła na swojej liście?